




Kawa nasza niepowszednia A- A+ |
Pierwsza Kawiarnia na Swiecie Polak w Wieden 1683
Jednym z pierwszych miejsc w Europie, w których można było napić się filiżanki kawy, była kawiarnia otworzona w roku 1683 przez naszego rodaka w Wiedniu – Franciszka Jerzego Kulczyckiego. Był on jednym z prekursorów, tak prężnie rozwijającej się dzisiaj na całym świecie mody na kawiarnie, bary kawowe oraz miejsca, gdzie kawa stanowi jedną z najważniejszych pozycji w menu.
W ciągu kilku ostatnich lat, obserwujemy również w Polsce, w której przez dziesięciolecia kawa była produktem bardzo trudno osiągalnym, ogromny wzrost zainteresowania tą tematyką. Wynika to w dużej mierze z faktu, iż coraz częściej podróżujemy, odwiedzamy ciekawe miejsca, doświadczamy nowych smaków i przy tej okazji, zmienia się nasze spojrzenie na wiele rzeczy – w tym także na kawę. Dla wielu z nas nie jest to już tylko „mała czarna”. Wracając, poszukujemy podobnych doznań na miejscu, jednak pomimo niejednokrotnie wielu podejmowanych prób, efekty są mizerne. Pojawia się bowiem pytanie: jak wśród tak ogromnej oferty, odnaleźć właśnie ten niepowtarzalny smak, aromat, tak przygotowaną kawę?
Wychodząc naprzeciw tym dylematom, zapraszamy podczas tegorocznych targów Polagra – Food 2007 na kolejną odsłonę Wyspy Kawowej – Akademii Espresso.
W tym roku, zaproszeni zostaniemy w świat kaw jednorodnych, czyli ziaren z poszczególnych regionów świata. Oddając się w ręce trenerów Akademii Espresso, a zarazem pasjonatów z firmy Primulator, będziemy mieli okazję udać się na wyprawę do Guatemali, Kostaryki i wielu innych niesamowitych zakątków, gdzie uprawiane są ziarna kawowca. Będzie to niepowtarzalna okazja do spróbowania nie tylko kaw jednorodnych, ale również przygotowanych na ich bazie, specjalnie dla Gości Wyspy Kawowej, mieszanek.
Inną atrakcją, skierowaną przede wszystkim do tych wszystkich, którzy preferują raczej kawy mleczne bądź też smakowe, będzie możliwość uczestniczenia w przygotowaniu profesjonalnego menu kawowego. Rozpoczynając od przygotowania bazy – w postaci espresso i doskonale spienionego mleka, prześledzimy dalsze powstawanie, zarówno tych najbardziej klasycznych napojów, jak i drinków kawowych serwowanych podczas mistrzostw baristów. Korzystając zatem z okazji, będziemy mogli nie tylko spróbować przygotowanych w trakcie pokazów napojów, ale również podpatrzeć kilka pomysłów na swój prywatny użytek.
Wizyta na Wyspie Kawowej – Akademii Espresso stanowić będzie ogromne doświadczenie nie tylko dla miłośników tego aromatycznego napoju, ale również dla Osób, które planują związać się profesjonalnie z kawiarnianą. Firma Primulator, przygotowuje bowiem kilka prezentacji połączonych z warsztatami, które z całą pewnością będą dużą niespodzianką. Poza tym, podobnie jak w ubiegłym roku, będzie możliwość przyjrzeć się z bliska profesjonalnie wyposażonej i pracującej kawiarni oraz
Śmiało można powiedzieć, że do roku 1683 Austria była krajem pustynnym i przeklętym. Chociaż było tam mnóstwo muzyki, bogactw, zamków i sztuki, nie mieli tam kawy. Właśnie w 1683 roku odwieczny wróg Austrii – cesarstwo otomańskiej, które już od XV wieku nie dawało Austriakom spokoju, napadło na Wiedeń. Tak długa wojna wymagała oczywiście prowiantu, a również, nie da się ukryć, przebiegłości.
Wiedeńczycy potrzebowali kogoś, kto niezauważony przemknąłby się przez linię wroga. Kogoś, komu mogliby zaufać na tyle, żeby przesłać przez niego wiadomości do armii cesarza, która stacjonowała po drugiej stronie Dunaju, za oddziałami wroga. Znaleźli więc Jerzego Franciszka Kulczyckiego, który przebrany za Turka z powodzeniem pokonał rzekę wpław i dotarł do sił cesarza. Po części jego zasługą było zakończenie wieloletniej obrony miasta.
Turcy uciekli spod Wiednia, opuszczając cały swój dobytek: 10 tysięcy wołów, 100 tysięcy buszli zboża, złoto, i pewną liczbę worków kawy. Kiedy łup rozdzielona pomiędzy zwycięzców, nikt nie chciał wziąć kawy – nikt, prócz Kulczyckiego, który, zakosztowawszy życia Turka, wiedział co to za specyfik. (Inna wersja tej historii mówi, że kiedy Jan III Sobieski wziął obóz turecki, wśród łupów znalazły się wielbłądy, a także wielka ilość worków z zielonym ziarnem. Myśląc, że to rodzaj paszy, karmiono nimi biedne zwierzęta, które szybko zaczęły chorować. Postanowiono więc spalić bezużyteczne ziarno w wielkim ognisku. Wkrótce nad całą okolicą rozsnuł się cudowny aromat, który dotarł aż do Wiednia. Oczywiście poczuł go i wymieniony przez autorkę Kulczycki. Czym prędzej pognał do obozu i ocalił od zagłady resztę zielonych ziaren kawy. W krótkim czasie otworzył kawiarnię, która zrobiła furorę i przyniosła mu niemały majątek). Wkrótce i inni mieli się o tym dowiedzieć. Jerzy Franciszek nie tracił czasu. W tym samym czasie piekarze zaczęli sprzedawać kipfel- ciasteczko w kształcie sierpa księżyca przygotowane specjalnie z okazji zwycięstwa nad Turkami. Sierp księżyca to symbol Turków, widniejący na ich fladze. Po dziś dzień kawa i kipfel zawsze idą w parze.
Kipfel, jako postać księżyca, to przekąska w sam raz nadająca się do spożycia podczas odprawiania obrzędu. Księżyc kojarzy się bowiem nie tylko z flagą turecką, ale jest symbolem obecnym w wielu różnych kulturach i ludzie ciągle, nawet w dobie lotów kosmicznych i misji Apollo, są nim niezmiennie zafascynowani. Może to dlatego, że tak jasno świeci na nocnym niebie? Nieważne – na każdym, kto w ciepłą letnią noc stoi i wpatruje się w jego blask, wywiera podobne wrażenie. Czas odpowiedni na zajmowanie się magią wyznaczają fazy księżyca. Święta i uroczystości ku czci księżyca obchodzone są na całym świecie. Istnieje także cała księżycowa mitologia, a także panteon bogów i bogiń, zawiązanych z naszym ziemskim satelitą. Powstanie wiedeńskiego ciastka kipfel zainspirowała kawa turecka i zwycięstwo pod Wiedniem, ale ludzie z tak różnych kultur jak chińska i wiedeńska od dawien dawna wypiekali – każdy po swojemu – ciastka w kształcie księżyca.
No comments:
Post a Comment